Autor: Kinga Czernichowska

2016-10-21, Aktualizacja: 2016-10-21 09:20

Potteromania. Harry wciąż czaruje!

Potteromania znów opanuje Polskę. Premiera książki "Harry Potter i przeklęte dziecko", ósmej z kolei pozycji o przygodach czarodzieja z Hogwartu, już w nocy z 21 na 22 października. Z tej okazji księgarnie w całym kraju przygotowały atrakcje dla fanów. Ci będą się przechadzać ulicą Pokątną, obejrzą walki magików, loty na miotłach, a w Poznaniu książka będzie czytana nawet... psom w schronisku dla zwierząt. 16 lat od premiery pierwszej części Harry Potter wciąż jest w sercach dzieci i młodzieży z całego świata. A i niektórzy dorośli mają do niego słabość.

Pierwsze strony nie wciągały. Ot, taka sobie książka o "chłopcu, który przeżył". Dopiero po paru rozdziałach, kilkanaście lat temu, zorientowałam się, że nie jestem już w swoim łóżku, ale w świecie Hogwartu, najpotężniejszej Szkoły Magii i Czarodziejstwa.

Razem z Hermioną Granger, Ronem Weasleyem i Harrym Potterem, wertując kartki kolejnych powieści J. K. Rowling, chodziłam na lekcje do profesor McGonagall i nudziłam się na "eliksirach" prowadzonych przez Snape'a. Dziwne? Dla kogoś, kto książkę odłożył po kilku akapitach, może i tak. Ale były nas miliony. Miliony dzieciaków, które czekały na premierę kolejnych tomów, jak teraz na odkrycie kolejnych pokemonów, a nawet bardziej.


© Materiały prasowe

Kadr z filmu "Harry Potter i Zakon Feniksa"

Harry Potter rządził światem dzieci i młodzieży. Lektury szkolne leżały odłogiem, a gimnazjaliści siedzieli po nocach z latarką pod kołdrą, bo od powieści Rowling nie sposób było się oderwać. Nocne lektury dodawały tym książkom jeszcze więcej magii i dreszczyku. Prawie tak jak karna eskapada Harry'ego, Hermiony, Rona i Draco Malfoya do Zakazanego Lasu albo wycieczka do Działu Ksiąg Zakazanych w bibliotece Hogwartu.

Od czasu premiery pierwszej części ("Harry Potter i Kamień Filozoficzny") sprzedano już 450 milionów egzemplarzy książek o czarodzieju. To prawdziwy fenomen, ale jest coś jeszcze, o czym trzeba wspomnieć. Minęło 16 lat, a potteromania wciąż trwa.



© TOMASZ STOKOWSKI / POLSKA PRESS

Fanki na premierze filmu o przygodach Harry'ego. Kraków 2009 r.

W pogoni za zniczem

W zamku Czocha organizowano zloty fanów serii, internetowe szkoły magii i czarodziejstwa radzą sobie lepiej niż niektóre uczelnie publiczne, a są nawet i tacy, którzy grają w quidditcha (gra na miotłach znana z książek o Potterze - przyp. red.). I wcale nie muszą umieć latać.

- Nasza drużyna powstała dwa lata temu. Założyła ją dziewczyna, która była fanką serii - mówi Joanna Cielecka, kapitan drużyny Warsaw Mermaids. - Dziś quidditcha traktujemy jako kolejną dyscyplinę sportu. Odchodzi się już od mioteł, a rolę znicza pełni osoba, która ma żółte spodenki, a do nich przyczepiony specjalny woreczek. Zadaniem szukającego jest ten woreczek wyrwać. Znicz wchodzi w siedemnastej minucie. Na ogół łatwo jest go złapać, dlatego te pierwsze kilkanaście minut jest okazją do zdobycia dodatkowych punktów. Inaczej niż w książkowym quidditchu wygrywa zespół, który zdobędzie najwięcej punktów. Schwytanie znicza to jedynie dodatkowe 30 punktów, a nie tak jak to było w książkach Rowling, 150.


© Archiwum prywatne drużyny Warsaw Mermaids



Członkowie Warsaw Mermaids nie są wielkimi fanami serii, chociaż każdy z nich dobrze kojarzy świat Harry'ego Pottera. Joanna przyznaje, że "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" był pierwszą książką, z jaką zetknęła się w podstawówce. Przeczytała ją w pierwszej klasie i podobnie jak inne dzieci nie mogła się oderwać.

- Moją ulubioną postacią była Luna. To taka mądra dziewczyna, nie przejmowała się opinią innych. Niektórzy nawet i nas mają za dziwaków, w końcu nie każdy wie, na czym polega quidditch. Kiedy przyznaję się do tego, że gram w quidditcha, to pierwsze, o co pytają ludzie to, czy latamy na miotłach - śmieje się Joanna. - I jeszcze te dowcipy o kijkach między nogami...

Wydawać by się mogło, że zespół ludzi grający w quidditcha to swego rodzaju ewenement. Tymczasem okazuje się, że są już nawet organizowane mistrzostwa świata i Europy w tej dyscyplinie. W przyszłym roku odbędą się rozgrywki ligowe - Warsaw Mermaids także stanie do walki o Puchar Europy. I tylko stadionów wciąż brakuje, bo urzędnicy jakoś nie chcą wykładać pieniędzy na postawienie owalnych boisk z obręczami pośrodku.



Szkoły magii i czarodziejstwa
Rosnącą popularnością quidditcha nie jest zaskoczona Laura Krakus z Argo Magic School. Sugeruje nawet, że wynika ona z naszego polskiego zamiłowania do futbolu. - Piłka chyba zawsze była we krwi Polaków - mówi.

Potteromania sięga jednak dużo dalej niż quidditch. Krótko po sukcesie książki w Internecie zaczęły powstawać szkoły magii i czarodziejstwa. W Argo Magic School Laura pełni funkcję dyrektora, w sieci znana jest także pod nickiem Anastazja Rose. Na książki o Harrym Potterze natrafiła osiem lat temu, w wieku 12 lat.

- Internetowe szkoły magii to tak jakby "prawdziwe" szkoły w internecie. Serio. Mamy tok nauczania na podstawie książek o Harrym Potterze i strony Pottermore, robimy kartkówki, sprawdziany, wystawiamy oceny i mamy egzaminy - wyjaśnia Laura Krakus.




Rok 2011. Fanki na premierze filmu "Harry Potter i insygnia śmierci", Londyn

Jeden rok w Argo Magic School to dziesięć tygodni (pytanie, czy ktoś wytrzymałby prawdziwe pięć lat?). Tak jak w "Kamieniu Filozoficznym", studenci muszą przejść przez ceremonię przydzielania do poszczególnych Domów: zamiast Gryffindoru, Slytherinu, Ravenclawa i Hufflepuffa w Argo Magic School jest podział na lwy, węże, orły i borsuki. W książce ostateczną decyzję wydawała Tiara Przydziału. W Argo Magic School, w której udziela się Laura, wystarczy przejść przez krótki test.

- Przeważnie dodajemy uczniów do domu, do którego chcą przynależeć - tłumaczy dalej Laura. I dodaje: - Posadę dyrektora dostałam nagle, oczywiście skończywszy wcześniej szkołę z dobrymi ocenami, przez jeden "rok" byłam nauczycielem opieki nad magicznymi stworzeniami, nasze wcześniejsze dyrektorki musiały zrezygnować z posad na rzecz życia codziennego - dodaje.

Laura Krakus poświęca na życie szkoły przeważnie dwie godziny dziennie. Jest przekonana, że dobrze dogadałaby się z książkowym Snape'm, bo uwielbiała uczyć się o eliksirach.

- Chciałam zresztą być ich nauczycielką w szkole, ale gdy skończyłam naukę, to zabrakło specjalisty od opieki nad magicznymi stworzeniami - opowiada. - Z eliksirów byłam najlepsza, a to przecież obok transmutacji jeden z najtrudniejszych przedmiotów. Są tabelki składników wzorem Mendelejewa, gdzie zostają określone ich siły i działanie. Przygotowując eliksir, trzeba najpierw odpowiednio dobrać składniki we właściwej kolejności - tłumaczy.


© Archiwum prywatne Marty Trzebińskiej

Marta jako Bellatrix

Być jak Bellatrix
Warto zaznaczyć, że książki o Harrym Potterze były nie tylko świetną, wciągającą lekturą, lecz także nauką o moralności. I chociaż niektórzy próbowali nam wmówić, że o niebo lepsza jest Narnia, to i w powieściach Rowling, mimo magicznego tła, trudno nie dostrzec walki dobra ze złem i uniwersalnego dla wielu przypowieści przesłania, że to właśnie dobro wygrywa. Choć niektórzy i czarne charaktery do dziś wspominają z sentymentem. Tak jak Marta Trzebińska z Wrocławia, którą dość łatwo pomylić z Bellatrix Lestrange z "Harry'ego Pottera".

- Moja przygoda z cosplayem zaczęła się właśnie od tej postaci. Wielu znajomych mówiło mi, że jestem podobna do Heleny Bonham Carter, która grała Bellatrix w filmach o Potterze - mówi Marta Trzebińska. - Oczywiście nie dowierzałam, choć to moja ulubiona aktorka. Z czasem stwierdziłam, że warto spróbować, pobiegłam do second handu i kupiłam sukienkę, którą następnie przerobiłam tak, by była jak najbardziej podobna do oryginału. Do tego pocięłam stary sweter i wszystko skleiłam ze sobą, tworząc jedną całość. Zrobiłam też różdżkę z kijków i gliny.

W tej kreacji Marta pojawiła się na Pyrkonie, konwencie fantastyki odbywającym się w Poznaniu. I wprawiła wielu w osłupienie.

- Zostałam miło przyjęta, ludzie robili sobie ze mną zdjęcia i chwalili. To była moja pierwsza tego typu akcja, więc przeżyłam ogromny szok. Po tym wszystkim stwierdziłam, że pójdę o krok dalej, uszyję sukienkę od podstaw. Później zdecydowałam, że zgłoszę się na konkurs cosplay na najbliższym konwencie. Aby zrobić "coś więcej", postanowiłam domontować sobie dwóch dementorów (mroczne postacie z cyklu o Potterze - przyp. red.), którzy będą mnie strzegli, bym przypadkiem nie zrobiła nic złego publiczności - żartuje Marta.

Dziś Bellatrix Lestrange to poniekąd jej alter ego. Początkowo w kostiumie pojawiała się jedynie na zlotach i konwentach, ale ostatnio w roli Bellatrix zaprezentowała się na koncercie Capital of Rock we Wrocławiu, a podczas sylwestra ze znajomymi zdecydowała się na stylizację godną śmierciożercy.


© Archiwum prywatne Marty Trzebińskiej

Z prawej - Marta jako Bellatrix

Premierę książki "Harry Potter i przeklęte dziecko" Marta spędzi w Księgarni Autorskiej w Pasażu Grunwaldzkim we Wrocławiu, również i tam zobaczymy ją w kostiumie Bellatrix.
- Każda książka z serii o Harrym Potterze miała pewne znaczenie w moim życiu. Można powiedzieć, że dorastałam razem z bohaterami. Zawsze marzyłam, by żyć w takim fantastycznym świecie - puentuje Marta Trzebińska.


Kto nie marzył... Właśnie dlatego tęsknimy do Harry'ego Pottera. Hogwart był azylem, w którym dobro zawsze powraca ze zdwojoną siłą. I kiedy w prawdziwym, dorosłym życiu, przychodzą chwile, na które nie pomoże nam żaden eliksir, a w bogatej ofercie supermarketów wciąż nie ma czegoś takiego jak myślodsiewnia, to tęsknota za tym, by mieć Nimbusa 2000 i odlecieć gdzieś hen, daleko poza mugolski świat, narasta ze zdwojoną siłą. Tyle że jedyne, co nam wtedy pozostaje, to zatopić się w lekturze.

Kinga Czernichowska, dziennikarka wroclaw.naszemiasto.pl i gazetawroclawska.pl
Zdjęcie główne: Londyńska premiera "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka", autor: AP Photo/Kirsty Wigglesworth


CZY WIESZ, ŻE...
200 - w tylu krajach zostały opublikowane książki J.K. Rowling
67 - na tyle języków przetłumaczono książki o "chłopcu, który przeżył"
450 mln - to orientacyjna liczba sprzedanych egzemplarzy

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Sebastian (gość)

Marta nie tylko wygladem ale i temperamentem rewelacyjnir odegrala Bellatrix!!! Wspaniala kreacja.